<title_newspaper="Zielony Sztandar"> 
<title_article="Bliej chopskich spraw> 
<author_1=Jan Gasido>
<language=pl>
<style=press>
<year="1954">
<month="11">
<date=1954-11-07>
<period=tygodnik>
<status=1_obieg>
<support=paper>

O zbou niewiele chcia mwi. Urga tylko, e skada podanie o cement, wapno, drzewo, gdy chciaby pobudowa jak obrk. Lecz ani budulca, ani odpowiedzi nie otrzyma, chocia inni, co bogatsi, budowali si.
 Ma racj  pomylaem. Przyrzekem, e zajm si t spraw.
Giego zboe odstawi a ja przy najbliszej bytnoci w gminie spraw zbadaem. Podanie byo nie rozpatrzone. Po kilku tygodniach Giego otrzyma przydzia. Zobaczyem wtedy i j i ludzie we wsi, e jednak radny moe co zaatwi.
Od tego czasu zaczy si do mnie sypa rne sprawy. Grunwald i Woniak przyszli rwnie z prob o zbadanie co si dzieje i ich podaniami o przydzia budulca.
Inni dopytywali si o nawozy, skadali zaalenia na GS, na zy stosunek urzdnikw, dali doprowadzenia wiata do kilku domw pominitych przy elektryfikacji wsi. Nieraz dugo musiaem siedzie po zebraniu gromadzkim, eby wysucha rnych ludzkich bolczek. Co mogem  zaatwiem od rki.
Inne sprawy przekazywaem do rozpatrzenia na sesji lub do zaatwienia odpowiedniej komisji GRN. Sowem miaem pene rce roboty. Ludzie zobaczyli, e radny to naprawd ich przedstawiciel i wiele dobrego moe zrobi. Zupenie inaczej przyjmowali mnie chopi podczas skupu w roku 1953 i 54. Widziaem, e niemal kady wita mnie serdecznie. Skup poszed nam szybko. Tym atwiej, e podstawowa organizacja partyjna PZPR i koo ZSL zadbay, aby maszyny mciy w kolejnoci, a tym ktrzy nie mogli sami zebra z pola i wymci udzielono pomocy ssiedzkiej.
Jakkolwiek niemao ju zrobiem, to jednak do dobrej pracy duo mi, jako radnemu, brakowao. Zaatwia rne sprawy, toem zaatwia. W rnych akcjach te braem udzia. Nie czulimy si jednak  ja i inni radni  odpowiedzialnymi przed ludmi za sw prac.

</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>

	
